X

Seks i e-papierosy

E-papierosy nie mają nic wspólnego z nadużyciami seksualnymi, ale niektóre porównania pojawiające się w mediach zakrawają o taki poziom absurdu. Dlatego bez zbędnego tłumaczenia przedstawiamy najbardziej irracjonalne i tendencyjne zarzuty kierowane w stronę elektronicznych papierosów. 

  1. E-papierosy są 10 razy bardziej szkodliwe od papierosów tradycyjnych –  w podsumowaniu raportu, przygotowanego przez pracowników Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego Japonii, przyznano, że e-papierosy emitują 10 razy więcej toksycznych związków karbonylowych niż papierosy tradycyjne. Stężenie substancji kancerogennych było jednak najwyższe w przypadku, gdy  przegrzewało się urządzenie podgrzewające płyn zawierający nikotynę. Badania zespołu dr. Farsalinosa wykazały, że taka sytuacja jest możliwa tylko w warunkach laboratoryjnych – prawdziwy użytkownik nie jest w stanie korzystać z e-papierosa, gdy grzałka jest przegrzana i zaciągać się tzw. „bobrem”.  Podczas prawidłowego użytkowania ilość generowanego formaldehydu z e-papierosa jest minimalna – w porównaniu z analogami jest go od 30 do 250 razy mniej.
  2. Ilość alkoholu etylowego występująca w liquidach może nam zaszkodzić – Spokojnie. Ilość alkoholu etylowego zawarta w liquidzie jest zbyt mała, żeby miała wpływ na nasz organizm. Dlatego e-palacze, którzy często siadają za kierownicą nie muszą się też obawiać badania alkomatem podczas policyjnej kontroli.
  3. Nikotyna z e-papierosów zabija – wokół nikotyny nadal krąży wiele mitów. Według szacunków Brytyjskiego Towarzystwo Zdrowia Publicznego (The Royal Society for Public Health – RSPH), w Anglii 9 na 10 osób wierzy, że nikotyna jest substancją szkodliwą dla zdrowia. Uzależniające działanie nikotyny w papierosach tradycyjnych związane jest z połączeniem tytoniu z innymi chemikaliami, takimi jak substancje smoliste i arsen. E-papierosy i nikotynowa terapia zastępcza (gumy, pastylki do ssania, i plastry), które zawierają nikotynę są wolne od wymienionych substancji.  Dlatego specjaliści z RSPH rekomendują zachęcanie palaczy do używania alternatywnych produktów zawierających nikotynę, a same uzależnienie od „czystej” nikotyny porównują do działania… kofeiny.
  4. E-papierosy są „niedoskonałą imitacją” tradycyjnego palenia – za charakterystyczne drapanie w gardle podczas zaciągania się tradycyjnym papierosem odpowiadają przede wszystkim substancje smoliste zawarte w tytoniu. W papierosach elektronicznych efekt „pierwszego uderzenia” zależy od mocy  i smaku liquidu – im większa zawartość nikotyny, tym efekt będzie bardziej spektakularny. Składnikiem wyostrzającym smak jest wyciąg tytoniowy, czyli tzw. absolut, a także mentol. Na rynku dostępnych jest kilkadziesiąt różnych liquidów, wśród których początkujący e-palacze z pewnością znajdą te, które zapewnią im najlepsze doznania.
  5. Papierosy elektroniczne są bardziej uzależniające od tradycyjnych – dwa niezależne badania przeprowadzone przez dr Laugesena i dr Thomasa Eissenberga, wykazały, że elektroniczny papieros nie dostarcza nikotyny tak „efektywne”, jak dym tytoniowy i  e-palacze zaciągają się mniejszą ilością tego alkaloidu. Dodatkowo, palacze mają tendencję do „samoregulacji” ilości wypalanych papierosów w ciągu dnia. Tak samo działa to w przypadku papierosów elektronicznych – użytkownik e-papierosa po przyjęciu satysfakcjonującej go dawki nikotyny, przestaje odczuwać głód nikotynowy i nie zaciąga się ponownie.
  6. Papierosy elektroniczne są furtką do palenia tradycyjnych papierosów wśród osób niepalących i nieletnich – według oficjalnego raportu Public Health England nie ma obecnie naukowych dowodów, które potwierdziłyby, że e-papierosy są początkiem drogi do nałogu tytoniowego. Szacuje się, problem ten dotyczy mniej niż 1% wszystkich użytkowników.
  7. E-papierosy są szkodliwe dla osób postronnych – w przypadku papierosów elektronicznych trudno mówić o zjawisku „biernego palenia”, ponieważ w trakcie korzystania z e-papierosa nie wydziela się tzw. dym boczny, który w papierosach tradycyjnych zawiera ponad 4 tysiące substancji szkodliwych dla naszego zdrowia. Sam e-papieros nie dymi, a przepływ mgły następuje tylko wtedy, gdy użytkownik się zaciąga. Poza tym składniki chmurki wydychanej przez e-palacza są praktycznie obojętne dla zdrowia. Zdecydowana większość nikotyny jest wchłaniana przez organizm e-palacza, a wydychane są jedynie ilości śladowe, zbliżone do tych, które naturalnie występują w takich produktach spożywczych, jak ziemniaki, pomidory czy bakłażany.
  8. E-palenie jest droższe od tradycyjnych papierosów – Fakt, koszt zakupu e-papierosa to największy wydatek – urządzenia w zależności od marki mogą kosztować od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Generalnie jednak  palenie e-papierosa jest tańsze o ponad 70% w stosunku do zwykłych papierosów (przy założeniu, że wypalasz paczkę dziennie i przerzucasz się na taką samą „ilość” e-papierosów).
  9. Używanie e-papierosa jest jak seks z robotem? – w drugim sezonie serialu True Detective, Colin Farrell, który wciela się w postać Raya Velcoro, dość obcesowo porównuje e-palenie do doznań seksualnych z… robotem (dodajmy, że raczej nie w dobrym kontekście). Ok. Trudno nam wytłumaczyć, skąd pochodzi tak „merytoryczne” porównanie. Pewnie chodziło o zbudowanie bezdusznej  opozycji w stosunku do postaci kultowego kowboja znanego wszystkim z reklam papierosów tradycyjnych. Fakt, że pięciu aktorów wcielających się w tę rolę zmarło z powodu chorób odtytoniowych, mówi jednak sam za siebie. Polecamy też nieco bezpośrednią odpowiedź jednego z producentów amerykańskich e-papierosów na słowa Colina.
  10. E-papierosy nie są tak cool jak papierosy tradycyjne –  tego argumentu nie zbijemy opierając się na naukowych faktach.  Warto jednak się zastanowić, jak zrodziła się legenda wokół papierosów tradycyjnych. Koncerny tytoniowe zbudowały swoją potęgę m.in. na wielomilionowych kontraktach z gwiazdami Hollywood. Nawet po wniesieniu zakazu reklamy, przemysł tytoniowy opłacał lokowanie papierosów w takich produkcjach jak: Czas apokalipsy, Szczęki, czy Grease.  Kanon niezależnego buntownika z papierosem w ustach szybko przeniknął do popkultury, jednak rosnąca świadomość społeczeństwa i moda na zdrowy tryb życia sprawiła, że papierosy stały się passe.  Po pojawieniu się na rynku e-papierosów, sięgnęli po nie użytkownicy, którzy nie potrafią lub nie chcą całkowicie rezygnować z palenia, w tym również celebryci (do najbardziej znanych e-palaczy należy m.in. Leonardo DiCaprio).  Trudno jednak mówić, że e-papierosy są cool. Raczej jest to produkt dla prawdziwych dorosłych, którzy znają swoją wartość. To, że są stylowym gadżetem, to kwestia drugoplanowa.
  11. E-papierosy i „woda w płucach” – jeden z mitów dotyczący e-papierosów, który niektórzy porównują do opowieści o czarnej wołdze. Niestety dla fanów legend miejskich mamy złe wieści – para wdychana przez użytkowników e-papierosów nie skrapla się w płucach. E-palacze nie muszą też regularnie odwiedzać szpitala, żeby lekarze odsysali im z płuc (czy innej części ciała) jakikolwiek płyn.  Gdyby proces skraplania był prawdziwy, jak zauważa Stary Chemik, znany popularyzator wiedzy na temat e-papierosów, musielibyśmy bardzo uważać podczas codziennego prysznica, w saunie, a nawet podczas wizyty na basenie.
  12. E-papierosy to sama chemia i trucizna – z jedną z części tego twierdzenia musimy się zgodzić. Liquidy stosowane w e-papierosach oparte są na różnych substancjach, które powstały w laboratorium. Myli się jednak ten, kto sądzi, że papierosy tradycyjne to czysta natura – producenci kontrolują skład analogów do drugiej liczby po przecinku. Mamy tam wiele wzmacniaczy smaku i substancji, które potęgują działanie nikotyny. Nie zapominając o 96 składnikach uznanych za silne kancerogeny.  W liquidach znajdziemy głównie glikol propylenowy i glicerynę (powszechnie stosowane w produktach spożywczych, farmaceutycznych oraz kosmetycznych – np. w paście do zębów), aromaty spożywcze (popularny dodatek w wielu produktach, które znajdują się w naszej lodówce) oraz samą nikotynę.