X

Nowa ustawa tytoniowa niezgodna z unijną dyrektywą?

Propozycje nowej ustawy tytoniowej stygmatyzują użytkowników e-papierosów i zrównują elektroniczną używkę z tradycyjnymi papierosami. To wypaczenie założeń unijnej dyrektywy – rozmowa z ekspertem Stowarzyszenia eSmoking Association, adwokatem Łukaszem Gładkim.

eSmoking Association zgłosiło wiele zastrzeżeń do projektu przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia. Skąd tyle uwag, skoro tak naprawdę jest to wprowadzenie do Polski regulacji dyrektywy?

W rzeczywistości treść projektu znacząco odbiega od dyrektywy. Przede wszystkim wprowadza do sfery prawa pojęcie „palenia papierosów elektronicznych” co pozostaje w jawnej sprzeczności ze stanem faktycznym. Nie pali się papierosów elektronicznych. Ktoś może uznać, iż to tylko spór językowych estetów, wszak chodzi tylko o jedno słowo. Jednak to nieprawda. Wprowadzenie przez ustawodawcę definicji „palenia papierosów elektronicznych” byłoby jednoznaczne ze stwierdzeniem, że papierosy elektroniczne mogą wytwarzać dym tytoniowy lub inne produkty spalania, co jest sprzeczne z faktami naukowymi, zasadą działania produktów tego typu oraz wskazaną w art. 2 pkt 25 tej samej ustawy definicją produktu. Natomiast definicja „palenie papierosów elektronicznych” charakteryzuje i narzuca dominującą cechę produktu, która w przypadku papierosów elektronicznych nie występuje. Oczywistym jest, że zastosowanie proponowanej definicji wprowadzi do oficjalnego obiegu publicznego termin „palenia papierosów elektronicznych”, który będzie stosowany w zakresie terminologii zdrowotnej i medycznej, również w sprawozdawczości epidemiologicznej i dotyczącej ochrony zdrowia publicznego. Doprowadzi do mylnego utożsamiania papierosów elektronicznych z wyrobami tytoniowymi i przyczyni się do społecznej stygmatyzacji użytkowników papierosów elektronicznych.

Czy rzeczywiście potyczki prawne z definicją mają aż tak duże znaczenie?

Proszę zwrócić uwagę na dalsze konsekwencje takiego zabiegu. Przede wszystkim prowadzi to do zrównania wszystkich negatywnych skutków „palenia”. Użytkownicy papierosów elektronicznych będą zmuszeni do korzystania z tego samego pomieszczenia, palarni, co użytkownicy papierosów tradycyjnych. Naraża to użytkowników papierosów elektronicznych na bierne palenie oraz zachęca do powrotu do palenia papierosów tradycyjnych. Nie sposób zatem tego zrozumieć. Nie takie są też założenia wspomnianej dyrektywy. Wedle naszego stanowiska oraz zgodnie z badaniami naukowymi, którymi dysponujemy, w ten sposób dochodzi do łamania konstytucyjnego prawa wolności oraz ochrony zdrowia i życia. Projekt Ustawy powinien w sposób przejrzysty i precyzyjny różnicować sytuacje, w których dochodzi do uwalniania dymu tytoniowego, którego szkodliwość także dla osób trzecich nie jest przez nikogo podważana, od sytuacji używania papierosów elektronicznych. Bardzo istotne narażenie zdrowia użytkowników papierosów elektronicznych oraz podnoszenie ryzyka ich powrotu do nałogu tytoniowego, nie sposób uznać za środek proporcjonalny do celu, jakim jest ochrona zdrowia publicznego. Co więcej – jest to nie tylko środek nieproporcjonalny do celu dyrektywy, ale wręcz z nim sprzeczny.

Czy zatem papierosy elektroniczne nie powinny być poddane żadnym restrykcjom? Dyrektywa tytoniowa wprowadza w tym zakresie jednak konkretne regulacje.

Z pewnych ograniczeń w stosunku do używania papierosów elektronicznych zdajemy sobie sprawę i znamy granice wyznaczone przez ustawodawcę unijnego. W odniesieniu do projektu ustawy mamy jednak wrażenie, że polski ustawodawca nieco „przedobrzył”. Część restrykcji odnoszących się wprost do papierosów tradycyjnych została bezrefleksyjnie odniesiona do papierosów elektronicznych. W ten sposób doszło do naruszenia zasady proporcjonalności wyrażonej w art. 31 konstytucji oraz podkreślanej w orzecznictwie TSUE, a wcześniej ETS. W latach ’80 XX wieku zasada ta była już w pełni ukształtowana, a jedną z najpełniejszych jej definicji wskazał ETS w orzeczeniu w sprawie FIDESA i inni, podkreślając, iż „zgodnie z zasadą proporcjonalności, która jest jedną z ogólnych zasad prawa wspólnotowego, legalność zakazu działalności gospodarczej podlega ocenie z punktu widzenia warunku, iż środki są odpowiednie i konieczne do osiągnięcia celów wskazanych w przepisach prawnych; należy to rozumieć w ten sposób, że jeśli istnieje wybór między kilkoma odpowiednimi środkami należy zastosować ten, który jest najmniej uciążliwy, a niekorzystne skutki, które za sobą pociąga, nie mają być nieproporcjonalne do wskazanego celu. Wedle naszego przekonania nie istnieją argumenty prawne do tak głębokiej ingerencji w wolność, gdy ustawodawca nie jest w stanie wykazać badaniami naukowymi np. negatywnego oddziaływania używania papierosów elektronicznych na osoby trzecie.

Czy zatem eSmoking Association nie widzi nic złego w możliwości swobodnego używania papierosów elektronicznych w sferze publicznej?

Należy zadać pytanie czy istnieją realne powody, które uprawniałyby do wprowadzenia takiego zakazu. Zakazanie używania papierosów elektronicznych w tak wielu miejscach przestrzeni publicznej bez wątpienia uznać należy za bardzo istotną ingerencję w wolności i swobody obywatelskie. Jak zaś już wielokrotnie wskazywano, takie ograniczenia wymagają – co podkreśla Trybunał Konstytucyjny – ważenia pozostających ze sobą w pewnym konflikcie wartości tak, aby chroniąc jedną z wartości, drugą ograniczać w takim jedynie zakresie, jaki jest niezbędny dla osiągnięcia danego celu. Skoro podstawowym celem dyrektywy jest ochrona zdrowia, a jednocześnie brak jednoznacznych dowodów, które by potwierdzały negatywne skutki „biernego używania” papierosów elektronicznych, efekt ważenia tych dwóch wartości winien być jednoznaczny. Brak restrykcji w zakresie używania papierosów elektronicznych w sferze publicznej. Jeżeli bowiem przyjmiemy, że mimo szerokich wywodów dotyczących konsekwencji narażenia na dym tytoniowy, brak jest takich argumentów dla pary wytwarzanej przez papierosy elektroniczne, uznać należy, iż jedynym bodźcem, przed którym chce chronić ustawodawca wprowadzając omawianą restrykcję, jest zapach. Ograniczenie wolności i praw obywatelskich z uwagi na tak subiektywne odczucie jak zapach, budzi jednak uzasadnione wątpliwości w świetle zasady doboru środków koniecznych i odpowiednich dla realizacji danego celu.

Jakie będą dalsze losy zgłoszonych uwag?

Liczymy, że Ministerstwo Zdrowia finalnie uwzględni zgłoszone zastrzeżenia. W przeciwnym wypadku koniecznym będzie rozpoczęcie drogi prawnej zmierzającej do wykazania niekonstytucyjności i sprzeczności z prawem Unii Europejskiej części zapisów znowelizowanej ustawy.