X

Dlaczego publikacja „chińskich naukowców” jest szybsza do faktów naukowych?

„Oburzające i niedorzeczne!” – alarmują eksperci.  Chińscy naukowcy ostrzegają przed e-papierosami na podstawie błędnego zestawienia składu substancji występujących w powietrzu i płynie do e-papierosów. Publikacje o chińskich badaniach w ciągu kilku dni pojawiły się w niemal wszystkich krajach europejskich, gdzie prowadzone są prace legislacyjne nad implementacją Dyrektywy tytoniowej i ustawą regulującą papierosy elektroniczne. – To bardziej przypomina agresywny lobbing, niż publikację naukową… – obawiają się przedstawiciele branży e-papierosowej.  

„To  po prostu oburzająco niedorzeczne!” – światowi eksperci nie kryją oburzenia, jakie wywołała publikacja Baptist University z Hongkongu, stwierdzająca szkodliwość e-papierosów w porównaniu do „przydrożnego powietrza”. Chińscy naukowcy prowadzący badania nad e-papierosami porównali skład mililitrów zanieczyszczonego powietrza do mililitrów… płynu do e-papierosa.

Dr. Konstantinos Farsalinos  z Kardiochirurgicznego Ośrodka Onassis w  Grecji, jeden z czołowych światowych  badaczy wpływu e-papierosów na zdrowie, zakwestionował  słuszność badań Uniwersytetu Hong Kong Baptist (HKBU) stwierdzających, iż poziom wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA) w e-papierosach jest milion razy wyższa niż ta z przydrożnego powietrza. Badania  HKBU, zlecone przez Radę Hongkong ds. Palenia i Zdrowia, objęły 13 typów e-papierosów i  poinformowało, iż  poziom PAH w urządzeniach był  w zakresie od 2.9 do 504.5 nanogramów na mililitr, co oznacza  wg. asystenta profesora biologii Chung Shan-Shan z HKBU,  iż jest „przynajmniej milion razy wyższe niż w przydrożnym powietrzu w Hongkongu”. Badacze poinformowali, że poziom polibromowanych dibenzoeterów (PBDE) (materiał niepalny używany w meblach i produktach elektronicznych) był w zakresie  od 1.7 do 1,490 ng/mL w porównaniu z  PBDE 5.6 do 6.3 ng/mL  w próbkach regularnych papierosów.

Dr Farsalinos, światowy ekspert w zakresie badań szkodliwości e-papierosów, zwraca uwagę iż  wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA) są wydzielane z palnych substancji takich jak benzyna albo tytoń, podczas gdy  w e-papierosach… nie ma żadnego spalania (!). Analizując dane liczbowe podane w badaniach  HKBU, Farsalinos zauważył, iż w dokumencie z 1998 z hongkońskiego Uniwersytetu Techniki Naukowej znaleziono informację o poziomie PAH do 48 ng na  metr sześcienny albo 1 milion ml powietrza, co oznacza  że pracownik naukowcy HKBU prowadzący badania nad e-papierosami porównał skład mililitrów powietrza do mililitrów… płynu do e-papierosa, co  Farsalinos skomentował jako „po prostu oburzająco niedorzeczne„.

Badania nad zwartością WWA w aerozolu wytwarzanym przez e-papierosy w prowadził w Polsce prof. Andrzej Sobczak z Zakładu Szkodliwości Chemicznych i Toksykologii Genetycznej Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. – Stwierdziliśmy praktycznie całkowity brak WWA w aerozolu generowanym ze 145 e-liquidów dostępnych na rynku konsumenckim. Należy zwrócić uwagę na całkowity brak w aerozolu generowanym z e-papierosów wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA) będących głównym składnikiem substancji smolistych emitowanych z papierosa konwencjonalnego oraz metali ciężkich ołowiu a przede wszystkim rakotwórczego kadmu, który w dymie tytoniowym występuje w największych ilościach spośród metali ciężkich – stwierdza raport sporządzony przez prof. Andrzeja Sobczaka.

– Uczeni z Hongkongu znaleźli znaleźli w liquidzie do e-papierosów od 3 do 500 ng/ml WWA. Jeden zwykły papieros zawiera mniej więcej 2200 ng WWA. Porównajcie sobie… – wyniki badań z Homgkonku komentuje również na swoim blogu dr Mirosław Dworniczak. W opublikowanym na blogu artykule wylicza dane i fakty naukowe, które „demolują” rzetelność i wiargodność chińskiej publikacji.

To bardzo interesujące, jak publikacja HKBU, która nigdy wcześniej nie prowadziła żadnych prac na temat e-papierosów,  w ciągu kilku dni pojawiła się w niemal wszystkich mediach, w tych krajach, gdzie prowadzone są prace legislacyjne nad ustawą regulująca papierosy elektroniczne m.in. w Polsce. To bardziej przypomina agresywny lobbing, niż informację o jakiejkolwiek wartości naukowej… – alarmuje Jerzy Jurczyński ze stowarzyszenia eSmoking Association.