X

Eksperci krytycznie o polityce WHO wobec e-papierosów

WHO domaga się zaostrzenia przepisów regulujących e-papierosy. – Wprowadzenie ograniczeń zalecanych przez WHO, będzie skutkować powrotem osób uzależnionych od nikotyny do regularnego palenia konwencjonalnych papierosów  – ostrzegają specjaliści z zakresu uzależnień.

Eksperci uzależnień z Kings College oraz University College London (UCL) uważają, że wprowadzenie ograniczeń zalecanych przez Światową Organizację Zdrowia, będzie skutkować powrotem osób uzależnionych od nikotyny do regularnego palenia konwencjonalnych papierosów.  Jednym z czołowych krytyków polityki WHO jest prof. Robert West, profesor psychologii zdrowia i dyrektor studiów tytoniowych na UCL. Uważa on, że nadmierna kontrola nad rynkiem alternatywnych produktów dostarczających nikotynę osobom uzależnionym ogranicza innowacje, ponieważ firmy nie chcą inwestować w produkty objęte znacznymi restrykcjami i jest to powodem tak późnego rozwoju tej branży.

Prof. West przeprowadził badania dotyczące wpływu e-papierosów na ograniczenie palenia papierosów konwencjonalnych na trzech grupach. Jedną grupę stanowili ludzie, którzy do rzucenia palenia stosowali wyłącznie e-papierosa, druga grupa ludzi używała jednego z licencjonowanych produktów antynikotynowych: plastrów, gum, itp. oraz trzecia grupa, która nie korzystała z żadnych środków służących do rzucenia palenia.

– Przyjrzeliśmy się tym grupom, aby stwierdzić ilu palaczy z różnych grup po rzuceniu nałogu nadal nie pali. Na podstawie danych statystycznych byliśmy również w stanie zaobserwować pozostałe różnice jakie występują wśród członków danych grup. Wiemy na przykład że ludzie, którzy używają produktów antynikotynowych są od nich bardziej zależni. Kiedy porównaliśmy wskaźniki sukcesu tych grup, okazało się, że ci, którzy używali elektronicznego papierosa byli o około bardziej 60% skłonni do niepalenia, niż w przypadku dwóch pozostałych grup – twierdzi prof. Robert West.

Zalecenia WHO są jednak popierane przez Martina McKee, eksperta z dziedziny ochrony zdrowia publicznego z Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej (LSHTM). McKee zauważa, że oczywiście e-palenie jest o wiele bezpieczniejsze niż palenie papierosów tradycyjnych, jednak zwraca uwagę, że nie jest również obojętne dla zdrowia palaczy.

– E-papieros to produkt, który często wygląda dokładnie tak samo jak konwencjonalny papieros. Jest to bardzo dobry sposób na obejście istniejących zakazów reklamy papierosów tradycyjnych.  Inną rzeczą jest, że nikotyna nie jest całkowicie bezpiecznym produktem – pamiętajmy, że nikotyna jest stosowana jako środek owadobójczy, więc ludzie siedzą sobie szczęśliwie, a wokół nich krąży środek owadobójczy i uważają, że to jest w porządku – ironizuje Martin McKee.

Prof. Robert West jest sfrustrowany taką argumentacją. Podkreśla, że palenie tytoniu zabija od pięciu do sześciu milionów ludzi rocznie.

– Absolutnie nie możemy porzucić możliwości, która potencjalnie może drastycznie zredukować ten stan. Tak, teoretycznie z e-paleniem wiąże się pewne ryzyko, ale powinniśmy porównać je do korzyści jakie może przynieść. Tego właśnie dotyczy cała kontrowersja i debata wokół e-papierosów – z jednej strony są ludzie, którzy widzą w e-papierosach szansę – i ja jestem jednym z nich i myślę, że świadomie powinniśmy się tego trzymać, ale są inni, którzy postrzegają papierosy elektroniczne jako zagrożenie, i uważam, że to jest błąd – podkreśla West.

Prof. West, który poprowadził badania dotyczące e-papierosów przez ostatnie 10 lat w Wielkiej Brytanii  twierdzi, że nie ma dowodów na potwierdzenie faktu, że palenie papierosów elektronicznych prowadzi do palenia papierosów tradycyjnych. Ogólna liczba palaczy systematycznie maleje, a liczba użytkowników e-papierosów wzrasta.

Innego zdania jest McKee: Jeśli rzeczywiście chcemy zmienić coś w temacie palenia, powinniśmy sięgnąć po klasyczne środki, takie jak cena i podwyższenie akcyzy, skupienie się na roli reklamy i marketingu, wprowadzaniu jednolitych opakowań i redukcji dostępności papierosów w punktach sprzedaży. Mamy doświadczenia z Australii i Nowej Zelandii, dzięki którym możemy osiągnąć poziom ¼ z tej obecnie panującej w Wielkiej Brytanii stopy uzależnienia od papierosów, bez używania niezatwierdzonej technologii, która daje marginalne profity, jeśli w ogóle jakieś i powoduje duże ryzyko normalizacji wizerunku palenia.

– To co obserwujemy obecnie w naszych badaniach to fakt, że bez profesjonalnego wsparcia, a w taki sposób e-papierosy używa większość palaczy, dają one korzyści, natomiast w przypadku licencjonowanych produktów antynikotynowych niestety nie widzimy tych korzyści. Jest to więc kolejny element układanki, który według mnie pozytywnie świadczy o e-papierosach, ale oczywiście nadal musimy prowadzić badania – kontrargumentuje prof. West.

 

Zobacz materiał filmowy AP prezentujący stanowiska ekspertów .